メリークリスマス Merry Christmas!

Mówienie o tradycjach Bożego Narodzenia w kontekście Japonii może wydawać się dziwne, prawda? Przecież Japonia ma wiele niesamowitych tradycji, którymi może się szczycić, długą historię, swoisty klimat. Chciałoby się powiedzieć „nie” przejmowaniu zachodnich zwyczajów, które raczej nie wnoszą nic do miejscowych i ogólnokrajowych tradycji. Ale przecież my w Polsce również celebrujemy wiele świąt, które nie są głęboko zakorzenione, a mimo obchodzenie ich sprawia nam jakąś małą przyjemność.

Otóż dla Japończyków Boże Narodzenie nie różni się niczym od Walentynek czy Halloween. Obchody są oczywiście nieco inne, jednak rzecz w tym, że jest to po prostu kolejne napływowe święto z zachodu przejęte, ażeby pokazać, że Japonia też jest na czasie i takie modne święto sobie przywłaszczy. Święto pojawiło się w Japonii w latach 50, wtedy też któryś ze sklepów wpadł w świąteczny szał do tego stopnia, że w witrynie powiesił Św. Mikołaja…na krzyżu. Jak wspomina pewien amerykański pracownik: „Japończycy wiedzieli, że chodzi o ‘tego gościa z białą brodą w czerwonym stroju’ i że jest w tym akcent religijny. W rezultacie ktoś wpadł na pomysł w postaci ukrzyżowanego Świętego Mikołaja na sklepowej wystawie”. Taka anegdota pokazuje, że Japończycy ¬– nie wszyscy, co trzeba mieć na uwadze! – zupełnie nie rozumieją powodu świątecznego nastroju, przywiązania do tradycji i kontynuowania jej, a traktują to jako zimową komercję. Od lat 60 w kalendarzu na stałe zagościło wówczas już nieco znane święto.

Rodzinne spotkanie! A może…?

Na początku spędzano ten czas rodzinnie, w domu, siedząc przy tzw. kotatsu czyli ogrzewanym stoliku wpuszczonym w podłogę. Rodzina zbierała się wokół rozmawiając czy oglądając telewizję. Z biegiem czasu istniało coraz mniej domów gromadzących kilkupokoleniowe rodziny. Zaczęto spędzać święta w domu tylko ze względu na dzieci, jednak ci, którzy ich nie mieli, mogli czuć się osamotnieni, dlatego Boże Narodzenie w Japonii przekształcono na swoje ówczesne potrzeby i zaczęto traktować nieco jak odmianę Walentynek. Też jest zimno, też jest śnieg, panuje ogólny „szał” dekoracyjno-zakupowy. Warto również zaznaczyć, że w Japonii Boże Narodzenie nie jest dniem wolnym od pracy, dlatego cała magia zepchnięta jest na godziny popołudniowo-wieczorne.

Boże Narodzenie przeewoluowało do tego stopnia, że 24 i 25 grudnia spędza się głównie z ukochaną osobą, dziewczyną czy chłopakiem, żoną czy mężem. Jest to bardzo dobry dzień na wyrażenie swoich uczuć, wyjście na romantyczną kolację do restauracji czy oświadczyny. Należy jednak pamiętać, że myśli tak większość populacji Japonii, więc rezerwacja stolika jest jak najbardziej wskazana 🙂

Kotatsu

W końcu jedzonko! A może…?

Porównanie potraw spożywanych w ciągu świąt też może wywołać ból w sercu. Kiedy to w Polsce wariactwo w kuchni zaczyna się kilka dni przed Wigilią, w Japonii fani nowoczesnego Bożego Narodzenia idą do…KFC. Jest to jeden ze świątecznych symboli! Można powiedzieć, że w Japonii kurczak jest jak nasz tradycyjny karpik… Niemały udział w tym miał sam fast-food, który w latach 70 zdołał przekonać cały naród, że jedzenie kurczaka jest świąteczną tradycją w Stanach Zjednoczonych. Poza kontrowersyjnym kurczakiem, dużym powodzeniem cieszą się również tzw. kurisumasu keeki クリスマスケーキ, czyli świąteczne ciasta. Są to okropnie słodkie, niezdrowe, całe oblane kremem, lukrem i polewami torty. Najczęściej przystrojone truskawkami, które tworzą kształty Mikołajów i bałwanków, więc chociaż z zewnątrz całkiem uroczo się prezentują.

Christmas cake

Gdzie ta atmosfera…?

Jeśli chodzi o prezenty, pary wręczają sobie „upominki”, np. mężczyźni ofiarowują kobietom biżuterię lub markowe ubrania czy torebki. Dzieci też zostają obdarowane, prezenty kładzie się przy poduszce, czasem w skarpetce, jak to się dzieje w Ameryce. Czymże byłyby święta bez prezentów, wręcz najmłodsze pokolenie myśli, że Gwiazdka to narodziny Świętego Mikołaja, więc prezenty muszą być! Świętują głównie młodzi ludzie i to oni napędzają całą świąteczno-komercjalną machinę, kupując prezenty, ozdabiając domy i rezerwując miejsca w restauracjach.

W czasie świąt ulice, sklepy, witryny są bardzo bogato przystrojone, jednak gdyż nie ma to wydźwięku religijnego, te ozdoby mogą być bardzo różne. Na przykład Mikołaj pływający w akwarium wśród kolorowych rybek. Jednakże Japończycy znani ze swojego kreatywnego myślenia, zapewniają sobie i nam widoki dosłownie zapierające dech w piersiach, takie jak świąteczne iluminacje, dzięki którym całe miasta wyglądają niczym z bajki.

Iluminacje

W przeciwieństwie do Polaków, którzy choinki trzymają prawie do Wielkanocy, świąteczne szaleństwo w Japonii kończy się wraz z końcem 26 grudnia. Wtedy wszystkie światełka, ozdoby, kukiełki i nastroje lądują schowane w kartonie lub w koszu, a płyty z kolędami na dnie szuflady. Czas zrobić miejsce na poważną atmosferę nadejścia Nowego Roku…

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany