Co oglądają Japończycy, gdy nie oglądają anime – reklamy

Bloki reklamowe to zmora widzów w każdym kraju – przerywają film lub serial w najlepszym momencie, znacznie wydłużając czas siedzenia przed telewizorem oraz często po prostu denerwują. Oczywiście można ten czas wykorzystać w inny sposób jednak po przygotowaniu kolacji, posprzątaniu wszystkich kątów i obejściu małego japońskiego mieszkanka dookoła trzykrotnie, może okazać się, że i tak trafi się na blok reklamowy. Co w takim wypadku zobaczy Japończyk?

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o… reklamę?

Japońskie reklamy często kojarzone są z czymś niezrozumiałym, śmiesznym a czasem nawet bezsensownym. Poprzebierani aktorzy tańczą i śpiewają, wszystko jest kolorowe, słodkie albo tak skonstruowane, że po zakończeniu reklamy zupełnie nie wiemy, o co chodziło a czasami nawet jaki produkt był reklamowany. W dużej części reklam nie ważne jest to, CO jest reklamowane, ale KTO to reklamuje, niezależnie od tego, czy postać „pasuje” do produktu czy nie. Popowy boysband reklamujący błyszczyki do ust? A może popularny aktor prezentujący damskie torebki? W japońskim społeczeństwie idole mają tak duże znaczenie, że stają się świetną przynętą dla nowych klientów. Jak tu nie skusić się na batonik reklamowany przez aktora grającego w przerwanym przez reklamę serialu? O to właśnie chodzi w całej krzykliwości i śmieszności reklam Kraju Kwitnącej Wiśni – rozluźnienie, przyciągnięcie uwagi i wywołanie chęci posiadania produktu – niekoniecznie konkretnymi jego cechami.

Zabawne czy dziwne? Oceń sam/a! 🙂

Czy to na pewno japońska reklama?

We współczesnej reklamie japońskiej widać ogromny wpływ zachodu, a więc i języka angielskiego. Nawet w 75% emitowanych reklam pojawiają się angielskie zapożyczenia – zapisywane w romaji (alfabetem łacińskim) lub sylabariuszem katakana. W reklamach japońskich filmów i muzyki często nie znajdziemy ani jednego japońskiego słowa (nawiązanie do kultury zachodniej poprzez język wpływa pozytywnie na prestiż produktu). Również same nazwy produktów aż w 90% są zapisane alfabetem łacińskim. Jeśli spojrzymy z punktu widzenia starszego pokolenia Japończyków, może okazać się, że przekazy reklamowe są w sporej części niezrozumiałe. Czasami na ich niezrozumiałość wpływa też poziom użytego języka angielskiego (chyba słyszeliście już o tzw. engrishu? :)) reklama vt

Mała językowa zagadka: czym jest „fundry”? Żaden słownik o takim słowie nie słyszał 🙂 (źródło: youtube)

Mimo, że reklamy nie są ogromną skarbnicą wiedzy i ich obejrzenie nie zmieni naszego życia (chyba, że ktoś z Was postanowił wskoczyć na zakupy do Japonii), to jednak pokazują pewne różnicę między naszą kulturą i oczywiście wszystko to, co jest ostatnio na topie w Japonii. Jeśli te powody nie wystarczą – niektóre reklamy naprawdę są śmieszne! Sprawdź sam/a 🙂

Ikona wpisu flickr.com

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany