W drogę ku wschodzącemu Słońcu, czyli zdobywanie góry Fuji!

Zwiedzanie japońskich świątyni i muzeów to dla wielbicieli historii niemała przyjemność, jednak prędzej czy później musi nadejść moment, w którym poczujemy się tym wszystkim trochę… przytłoczeni. Jako antidotum proponujemy zwrot w stronę natury i spotkanie z jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Kraju Kwitnącej Wiśni. Czy chcielibyście kiedyś wejść na górę Fuji?

Choć Fuji-san (jap. 富士山 – zapisywany ostatnim znakiem przyrostek „san” oznacza tym razem po prostu „górę”, nie jest więc żadnym zwrotem grzecznościowym, choć brzmi zwodniczo ;)) mierzy sobie niemało, bo aż 3776 m n.p.m., nie musimy być wykwalifikowanymi alpinistami, by dotrzeć na sam szczyt. Wśród Japończyków popularne są wręcz wspinaczki w gronie rodzinnym, wliczając w to zarówno kilkuletnie dzieci, jak i seniorów rodu! Oczywiście to wszystko pod warunkiem zachowania zdrowego rozsądku i odpowiedniego przygotowania na wyprawę. O czym więc należy pamiętać?

IMG_1941Krajobraz na samej Fuji jest dość monotonny, ale widoki zapierają dech w piersiach!

Na najwyższą górę Japonii można swobodnie wchodzić jedynie w sezonie letnim, od lipca do początków września. W tym okresie Fuji potrafi być naprawdę oblegana – do tego stopnia, że na szlaku tworzy się kolejka! Aspirujący do zdobycia szczytu turyści mogą wybierać spośród czterech tras, różniących się stopniem trudności i czasem, który potrzebny jest na ich przemierzenie. Najprostszym, i co za tym idzie najbardziej zatłoczonym szlakiem jest Subashiri (poza tym można zdecydować się też na szlaki Yoshida, Gotemba i Fujinomiya), jednak to właśnie on polecany jest początkującym amatorom górskiej przygody. Sama autorka miała okazję wejść na Fuji właśnie tą drogą i chciałaby dodać od siebie tylko, że „najprostszy” wcale nie równa się w tym przypadku „prosty”! 😉

W przypadku szlaku Subashiri zdobywanie góry Fuji zaczynamy od wjechania specjalnym autobusem na wysokość piątej stacji (ok. 2000 m n.p.m.), skąd wyruszamy już pieszo na spotkanie przygodzie. Należy się przy tym przygotować na to, że owa przygoda trochę potrwa – droga na górę zajmuje kilka godzin i nie powinno się zbytnio spieszyć, by uniknąć  tzw. choroby wysokościowej, czyli negatywnej reakcji organizmu na zmianę ciśnienia i zawartości tlenu w powietrzu. Najlepiej zatrzymać się na noc w jednym z górskich schronisk (jap. 山小屋, czyt. yamagoya) i odpocząć, przyzwyczajając się do odmiennych warunków. Nocleg w yamagoya (najwyżej położone schronisko znajduje się na wysokości stacji nr 8.5 – stąd już niecałe dwie godziny do celu) pozwoli nam też dobrać czas wspinaczki tak, by móc podziwiać wschód Słońca już ze szczytu – według Japończyków jest to doświadczenie, które każdy powinien przeżyć. Wspinając się na Fuji wychodzimy ponad chmury, możemy więc być pewni tego, że zobaczymy Słońce i że będzie to widok, którego „na dole” byśmy nie uświadczyli 😉

Wschód SłońcaTak Słońce wschodzi ponad chmury

Jednak aby bezpiecznie dotrzeć na szczyt należy pamiętać o kilku rzeczach: niezależnie od tego, że z bagażem wspina się trudniej, nie możemy zapomnieć o zabraniu ciepłych ubrań, gdyż wraz ze wzrostem wysokości spadek temperatury będzie coraz bardziej dawał nam w kość. Przyda się też oczywiście dobry płaszcz przeciwdeszczowy (uwierzcie na słowo osobie, która cztery godziny wspinała się w ulewie). Zabierzcie na drogę kilka przekąsek (czekolada najlepiej sprawdza się podczas wysiłku – i oczywiście nie musimy czuć się winni z powodu tego małego łakomstwa) i dużo wody. Po drodze można co prawda zaopatrzyć się w prowiant (na szczycie są nawet automaty z napojami, ach ta Japonia…) jednak ceny raczej nie przypadną Wam do gustu… Cóż, biznes to biznes 😉 Chęć ujrzenia wschodu Słońca z samego wierzchołka równa się konieczności wspinania w nocy, a tutaj niezastąpiona okaże się dobra latarka… Na czoło. Choć będziemy się czuli jak górnicy – amatorzy, taki sprzęt pozwoli swobodnie i bezpiecznie poruszać się na skąpanym w ciemnościach szlaku. Japończycy często w czasie wchodzenia na Fuji posiłkują się kijami (zwykłymi drewnianymi, lub bardziej profesjonalnym sprzętem, przypominającym kijki do nordic walking), jednak nie jest to niezbędny ekwipunek – choć może stanowić dobrą pamiątkę, gdyż na każdej ze stacji możemy liczyć na specjalną pieczęć, która zostanie wypalona na kiju. Pytanie tylko, jak wytłumaczyć na lotnisku chęć zabrania takiego „bagażu” do Polski 😉

Szlak SubashiriDla takich widoków warto się pomęczyć 😉

Na najbardziej wytrwałych czeka nagroda – szczyt Fuji, najwyżej położone miejsce w Japonii. Jeżeli czujemy się wdzięczni Niebiosom za pomoc w zdobyciu góry, możemy udać się prosto do stojącego tu chramu shintōistycznego. Innym pozostaje podziwianie krateru (nie zapominajmy, że Fuji-san to uśpiony wulkan!), przerwa na przekąskę lub… kupno pamiątek! A potem w drogę na dół, najlepiej ślizgając się po wulkanicznym pyle. Zabawa jest przednia, ale autorka nie może ręczyć za stan Waszych spodni i butów po takim zejściu 😉

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany