Japońskie seriale – co warto obejrzeć? Część 1

Większość wakacji już za nami, a perspektywa spędzenia ostatnich dni lata w domu nie wydaje się zbyt atrakcyjna. Spokojnie, nic straconego. Warto wykorzystać ten pozostały czas, żeby zapoznać się z japońskimi dramami. A dla fanów to doskonała okazja, aby nadrobić zaległości.

Ciężko jest jednak nie zgubić się w natłoku tysiąca tytułów polecanych przez użytkowników for dyskusyjnych czy rankingów, które można znaleźć na wielu stronach poświęconych serialom. Banalne pytanie „Co oglądać?” potrafi przyprawić o zawrót głowy. Sama wiem, jak to bywa, gdy spędza się godziny przed monitorem, zastanawiając się, na którą dramę teraz kolej. Szczęśliwi ci, którzy nie mają takich problemów…

W najbliższej serii artykułów chciałabym ułatwić Wam to zadanie i przedstawić moje propozycje dram, które szczególnie zapadły mi w pamięć. Może nawet zagorzali fani znajdą coś nowego dla siebie? W dzisiejszej części skupię się na komediach. A więc zaczynamy!

„My Boss, My Hero”

Choć to jedna z pierwszych dram, które widziałam, to nadal wspominam najśmieszniejsze sceny z uśmiechem na ustach. Historia skupia się na perypetiach Sakaki Makio, 27-latka, który, łagodnie mówiąc, nie jest zbyt lotny, a najprostsze działanie matematyczne jest dla niego nie lada wyzwaniem. Ojciec bohatera jest szefem yakuzy, a Sakaki ma w przyszłości zostać jego następcą. Zmartwiony ojczulek postanawia wysłać swojego syna do szkoły średniej, by zdobył  odpowiednie wykształcenie. Stawia jednak pewien warunek – jeśli syn nie ukończy edukacji, kierowanie yakuzą powierzy młodszemu synowi, Mikio…

Historia przedstawiona w dramie jest ciekawa, jednakże na największą uwagę zasługuje Nagase Tomoya, który wciela się w postać głównego bohatera. Gra niezwykle przekonująco, a jego wygłupy i groźne miny strojone do wychowawczyni rozbawią (chyba) każdego. Podobała mi się również rola Murakawy Eri, która pomimo młodego wieku (miała wtedy tylko 19 lat) świetnie zagrała nauczycielkę.

„Unubore Deka”

To kolejna obowiązkowa pozycja dla fanów dobrej komedii. Tytułowy Unubore (w tej roli Nagase Tomoya) jest 30-letnim detektywem, który żyje złudzeniem, iż ma powodzenie u płci pięknej, stąd zresztą pochodzi jego przezwisko*. Niestety, nie ma on szczęścia w miłości, każda kolejna wybranka okazuje się być kryminalistką poszukiwaną przez policję. Nie tracąc nadziei, Unubore podczas spotkania z przestępczyniami daje im pewien wybór: mogą oddać się w ręce policji lub podpisać dokument, który złożony w urzędzie przypieczętuje… związek małżeński z detektywem. W scenie tej nie może zabraknąć słynnego tańca (któremu towarzysząca muzyka niejednemu utkwi w głowie na długi czas!) i słów „Skazuję cię na ślub ze mną”.

Każdy odcinek opiera się na podobnym schemacie, jednakże fani z niecierpliwością czekają na chwilę, w której któraś z kobiet zdecyduje się wyjść za mąż za nieszczęśliwego Unubore. Drama ta ma niepowtarzalną fabułę, a świetnie dobrana obsada sprawia, że nie da się nie lubić postaci. U boku wspomnianego już wcześniej Nagase wystąpili m.in. Ikuta Toma i Kaname Jun, którzy także wprowadzają do serii wiele komizmu. Jest to seria, którą mogę polecić nie tylko fanom komedii. Na pewno każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

*Unubore oznacza kogoś, kogo cechuje przesadzona duma, samochwalstwo.

„Hanazakari No Kimitachi e”

Drama jest adaptacją kultowej mangi o tym samym tytule autorstwa Nakajo Hisayi. Pewnego dnia mieszkająca w Stanach Zjednoczonych Ashiya Mizuki (Horikita Maki) zostaje zaatakowana przez grupę gangsterów. Na szczęście w porę ratuje ją Sano Izumo (Oguri Shun), słynny skoczek wzwyż, idol Mizuki od czasu, kiedy zobaczyła w telewizji jego występ na mistrzostwach. Niestety, pomagając dziewczynie uciec, chłopak zostaje ranny i w wyniku tego zmuszony jest przerwać swoją karierę sportową. Ashiya Mizuki, czując się winna zaistniałej sytuacji, zapisuje się do szkoły, do której uczęszcza jej wybawca. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż jest to placówka tylko dla chłopców. Mizuki, aby do niej uczęszczać, ukrywa swoją płeć. Izumo szybko poznaje sekret bohaterki, jednakże w obawie, że dziewczyna mogłaby wrócić do Ameryki, ukrywa przed nią ten fakt. W międzyczasie w Mizuki zakochuje się kolega z klasy, Shuichi Nakatsu (Ikuta Toma)…

Jest to jedna z niewielu adaptacji mang, która nie ustępuje oryginałowi. Na pewno jest to zasługa doborowej obsady. Nie wyobrażam sobie, że ktoś inny mógłby zagrać Mizuki. Horikita Maki świetnie spisała się w swojej roli, oddając charakter postaci stworzonej przez Nakajo Hisayę, a Oguri Shun po raz kolejny udowodnił, że jest aktorem, który potrafi wcielić się w każdą rolę. Na pewno ciężko będzie się również oprzeć urokowi Nakatsu, przeżywającego rozterki miłosne.

Z pewnością jest jeszcze wiele innych komedii, które warto obejrzeć, jednakże te trzy są jedyne w swoim rodzaju, każda z nich ma coś innego do zaoferowania. Na pewno nie raz zaśmiejecie się widząc wygłupy Nagase Tomoyi a sytuacje, w których znaleźli się bohaterowie „Hanazakari no Kimitachi e” rozbawią was łez. Jeśli już obejrzeliście te pozycje, nie martwcie się, wkrótce kolejna część artykułu, w której przedstawię najciekawsze dramy szkolne.

Ikona wpisu (fot. flickr.com, Danny Choo)

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany