Japońskie seriale – co warto obejrzeć? Część 3 [1/2]

Romanse stanowią duży procent japońskich dram. Wiele z nich ma jednak oklepaną, łatwą do przewidzenia fabułę i ciężko znaleźć serial, który miałby do zaoferowania coś nowego. Z dram, które dotychczas obejrzałam, chciałabym zaproponować cztery, które mniej lub bardziej różnią się od typowych romansów.

Ikemen desu ne

Główna bohaterka, Miko i jej brat bliźniak Mio po śmierci ojca trafiają do sierocińca. Podczas gdy brat wyjeżdża za granicę, dziewczyna pragnie zostać zakonnicą i poświecić swoje życie Bogu. Szybko jednak zostaje zmuszona do rezygnacji ze swojego marzenia. Poproszona przez niejakiego Mabuchiego, w zastępstwie za brata zostaje wokalistą sławnego boysbandu A*N*Jell. Wiąże się to oczywiście z wieloma problemami, z których największym jest ukrywanie płci przed wszystkimi, włączając w to członków zespołu…

Choć jest to komedia romantyczna, to jednak nie brakuje w niej interesującej fabuły. Perypetie bohaterów są zabawne, a cała historia dobrze przemyślana. Tamamori Yuta świetnie zagrał humorzastego Rena z jego wiecznie niezadowoloną miną, natomiast Tanoshingo, słynny komik, rozbawi niejednego widza wykonując charakterystyczną pozę do słów rabu chunyu (miłosny zastrzyk). Nie będą na pewno zawiedzeni również fani pierwotnej, koreańskiej wersji, gdyż w ósmym odcinku gościnnie pojawia się Jang Geun Seok, odtwórca głównej roli „You are beautiful”.

Taisetsuna Koto wa Subete Kimi ga Oshiete Kureta

Kashiwagi Shuji to młody nauczyciel biologii, lubiany zarówno przez uczniów, jak i współpracowników. Wszystko jednak zmienia się w dniu, w którym budzi się w łóżku, widząc obok siebie młodą dziewczynę. Poprzedniego wieczoru był tak pijany, że nie pamięta, co dokładnie wydarzyło się między nim a nieznajomą. Shuji, który wraz z narzeczoną Natsumi planuje ślub, postanawia zapomnieć o sprawie. Tymczasem w dniu rozpoczęcia nowego roku szkolnego okazuje się, iż nieznajoma uczęszcza do szkoły, a dodatkowo jest w klasie, której wychowawstwo powierzono właśnie bohaterowi. Shuji źle się czuje ukrywając prawdę przed Natsumi, a sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy uczennica wyznaje mu miłość i zaczyna uprzykrzać obojgu życie…

„Taistsuna koto…” to seria, która wciąga już od pierwszego odcinka i sprawia, iż widz zaczyna wczuwać się w sytuację, w której znajdują się bohaterowie. Ja z niecierpliwością śledziłam rozwój wydarzeń zastanawiając się, co będzie dalej i próbując zrozumieć wybory bohaterów. Jednak jeśli ktoś szuka typowego romansu, to nie jest serial dla niego, gdyż z odcinka na odcinek, fabuła skupia się na psychice bohaterów i ich wewnętrznej walce z własnymi uczuciami. Emocje bohaterów zostały ukazane bardzo realistycznie, nie były one przesadzone, sprawiając, iż historia jest prawdopodobna. Toda Erika jako Natsumi jak zwykle nie zawodzi, po raz kolejny dając dowód swoim nieprzeciętnym zdolnościom aktorskim. Nie ustępuje jej w tym Miura Haruma, z którego twarzy łatwo wyczytać uczucia, a zwłaszcza niepewność Shujiego. Również Taeki Emi świetnie oddaje charakter uczennicy, ukazując zarówno jej stanowczość i silną psychikę, jak i wrażliwą stronę.

Mam nadzieję, że powyższe tytuły Was zaciekawiły. Niedługo kolejna część artykułu, bo przecież historii miłosnych nigdy za wiele, prawda? ( :

Ikona wpisu (fot. flickr.com, Dick Thomas Johnson)

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany