Japońskie seriale – co warto obejrzeć? Część 3 [2/2]

Sunao ni Narenakute

Nakaji to początkujący fotograf, który chce iść w ślady ojca i zostać profesjonalistą, jednakże nie dostaje żadnych poważniejszych propozycji. Haru została zatrudniona w szkole na okres próbny, lecz jej kariera jako nauczycielki wciąż jest niepewna. Haru przyjaźni się z Peach, młodą kobietą, opuszczoną przez ukochanego, który nie potrafi rozwieść się z żoną mimo faktu, iż dziewczyna spodziewa się jego dziecka. Linda pracuje w redakcji, gdzie jest szantażowany przez szefową. Doktor przyjechał z Korei by zajmować się sprzedażą produktów medycznych jednocześnie opiekując się młodszą siostrą. Ta piątka poznała się w sieci i komunikuje się ze sobą wyłącznie za pomocą Twittera. Pewnego dnia postanawiają spotkać się w rzeczywistości. Czy podczas zmagania się z codziennymi problemami uda im się znaleźć szczęście?

Rich man poor woman

Jak sam tytuł wskazuje, historia toczy się wokół dwóch postaci, bogatego prezesa firmy oraz borykającej się z kłopotami finansowymi studentki. Hyuga Toru dorobił się fortuny zakładając wraz ze znajomym firmę, jednak doskwiera mu brak prawdziwych przyjaciół. Sawaki Chihiro desperacko poszukuje pracy. Widząc ogłoszenie, z którego dowiaduje się, iż Hyuga Toru szuka ludzi do nowego projektu „Next Innovation”, postanawia wybrać się na spotkanie. Tam zostaje publicznie upokorzona przez prezesa. Nieustępliwa dziewczyna nie daje za wygraną i wdaje się z nim w kłótnię. I tak oto Chihiro, ku jej zaskoczeniu, zostaje zatrudniona w jego firmie. Początkowo uważa prezesa za nadętego gbura, któremu zależy tylko na pieniądzach i wiele razy się z nim sprzecza. Z czasem jednak zdaje sobie sprawę, iż tak naprawdę jest on samotnym człowiekiem, który nie potrafi łatwo zaufać ludziom. Wkrótce uświadamia sobie, że zaczyna darzyć go uczuciem… Choć jest to drama, której zakończenie łatwo przewidzieć, to jednak nie brak w niej śmiesznych momentów i kilku nieoczekiwanych zwrotów akcji. Ishihara Satomi jako Sawaki Chihiro zaraża pozytywną energią i nie sposób jej nie lubić. A o Oguri Shunie nie trzeba nawet wspominać, znów mamy szansę zobaczyć go w nowej odsłonie i po raz kolejny nie zawodzi. Chciałabym również wspomnieć o piosence openingowej, którą zaśpiewała Miwa. Szybko wpada w ucho i wspaniale oddaje klimat serii.

To by było na tyle, jeśli chodzi o romanse. W następnej części postaram się wybrać trzy dramy, które, choć może nie cieszą się popularnością pokroju „Hana yori dango”, to szczególnie zapadły w mojej pamięci. Zapraszam wkrótce!

Ikona wpisu (fot. flickr.com, Ken Fukanoshi)

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany